Casio jest znane w Polsce, ale nie z telefonów komórkowych. Szkoda. W USA i Japonii furorę robi seria G'zOne, "komórek" odpornych na... wszystko.
Dwa najnowsze modele to Rock i Brigade. Pierwszy jest rozkładaną konstrukcją typu 'clamshell'. Ma niezłe parametry, ale największa zaleta to właśnie odporność na uszkodzenia i warunki atmosferyczne. W jego wyposażeniu jest aparat 2 Mpix i kamera, bluetooth i GPS, czujnik temperatury, akcelerometr, kompas oraz kilka aplikacji przydatnych dla każdego trampa. Najciekawsza jest jednak konstrukcja: podzespoły są umieszczone w silikonowym amortyzatorze i obudowie z wzmocnionego tworzywa pokrytego dodatkowo poliuretanem. Dzięki zestawowi o-ringów we wszystkich wrażliwych miejscach telefon jest wodoodporny - można go zostawić na głębokości 1 m pod wodą na 30 minut.
Drugi nowy model - Brigade - jest jeszcze ciekawszy, to prawie outdorowy smartphone. Wewnątrz rozkładanej obudowy, kryje się duży wyświetlacz i klawiatura qwerty, a na obudowie zamontowano aparat o rozdzielczości 3,2 Mpix z autofocusem i diodową lampą. Oprogramowanie pozwala na odczytywanie dokumentów Worda, Excela, Powerpointa, PDF i TXT. Brigade zapewnia podobny poziom odporności i wodoszczelności, co jego prostszy brat, Rock.
Oba modele (i wszystkie z serii G'zOne) przechodzą całą serię testów wojskowych i legitymują się rozmaitymi militarnymi normami, a poza wszystkim bardzo atrakcyjnie wyglądają. Telefonu z serii G'zOne są dostępne w USA w sieci Verizon, a więcej na ich temat można przeczytać na specjalnej stronie.
czwartek, 18 marca 2010
środa, 17 marca 2010
Polarion PF40 Helios
Brakowało Wam kiedyś naprawdę mocnej latarki? Jeśli tak, to warto zainteresować się produktami amerykańskiego Polariona, chociaż jeśli chcemy okazać im szacunek, nie nazywajmy ich latarkami. Polarion PF40 Helios to tak zwany HID: przenośny szperacz wyposażony w ksenonową lampę wyładowczą o mocy 40 W. Ilość światła jaką wytwarza naprawdę robi wrażenie. W przeliczeniu na jednostki mierzalne wynosi ona 4200 lumenów. Dla porównania, popularne podręczne latarki emitują zazwyczaj kilkanaście, a co najwyżej kilkadziesiąt lumenów. Oprócz reflektora w potężnej obudowie z lotniczego stopu aluminium zamknięto przetwornicę wysokiego napięcia i akumulator litowo-jonowy. Jego pojemność (4400 mAh) pozwala na 80 minut świecenia. "Latarka" jest duża (30 cm długości) i ciężka (1,6 kg), ale jak na "małe słońce" dość poręczna. Za przyjemność posiadania takiej zabawki trzeba zapłacić 2200$, a zakupu można dokonać m.in. w sklepie internetowym Polariona.
Poniżej można obejrzeć ciekawy pokaz slajdów przygotowany przez marketingowców Polariona.
Poniżej można obejrzeć ciekawy pokaz slajdów przygotowany przez marketingowców Polariona.
Seba High
Marka Seba to Rolls Royce wśród łyżworolek, szczególnie jeśli chodzi o sprzęt dla miłośników slalomu i freeride'u. Stworzona przez legendarnego Sebastiena Laffargue, jednego z największych pasjonatów rolek i najlepszych "slalomistów" na świecie. Topowy model tej marki to Seba High, wytwarzany w kilku wersjach. Najdroższą z nich jest Seba High Carbon Pro ze skorupą wykonaną z włókna węglowego. Osprzęt jaki jest stosowany w Seba High to szyny ze stopów aluminium (o długości 231 mm lub 243 mm), łożyska najwyższej klasy ILQ9 Twincam oraz kołka Seba Deluxe w rozmiarze 76 mm i twardości 85A (dla rozmiarów buta 34-40) lub 80mm/85A (dla rozmiarów 41-47). Krótko mówiąc: klasyczna slalomowa konstrukcja dopracowana niemal do perfekcji przez najlepszych specjalistów w branży i wytwarzana w bardzo krótkich seriach. Ceny modelu Seba High wynoszą około 1300-2300 zł w zależności od wersji. Drogo? Jeśli weźmiemy pod uwagę, że kupujemy najlepsze slalomowe łyżworolki na świecie, to chyba nie. Dodatkową zaletą jest ich dostępność na rynku polskim w sklepie prowadzonym przez właścicieli forum janarolki.pl.
A tak sprawują się Seby High na nogach najlepszych freestyle'owców - Chloe Seyres i Igor Cheremetieff z Seba Team:
A tak sprawują się Seby High na nogach najlepszych freestyle'owców - Chloe Seyres i Igor Cheremetieff z Seba Team:
wtorek, 16 marca 2010
Seiko Prospex MarineMaster Spring Drive GMT
Seiko jest marką popularna także w Polsce, ale postanowiłem ujawnić kilka mało znanych faktów na jej temat. Poza pasjonatami mało osób wie, że ten japoński producent ma w swojej ofercie zegarki po kilka a nawet 100 tys. $. Chodzi o modele sprzedawane na rynku japońskim pod markami Grand Seiko i Credor. Jeszcze mniej ludzi zdaje sobie sprawę, że Seiko to prawdziwa manufaktura - firma, która wytwarza własnoręcznie wszystkie elementy swoich zegarków, począwszy od mechanizmu, a kończąc na śrubkach.
Jednym z najciekawszych nieznanych Seiko jest MarineMaster z sportowej serii Prospex, a dokładnie model SBDB001. To zegarek nurkowy, tzw. diver, który wytrzymuje porównanie z największymi tuzami w tym segmencie. Dlaczego? Po pierwsze ma bardzo ciekawy mechanizm 5R66A - wersję opatentowanego Spring Drive pochodzącą z bardzo drogich Grand Seiko. To mechaniczny werk, tylko zamiast tradycyjnym wychwytem taktowany jest przez elektromagnetyczny układ Tri-Synchro. Zapewnia znakomitą, jak na "mechanika" dokładność rzędu 15 s na miesiąc i rezerwę chodu 72 h. Inne ciekawe cechy MarineMastera to monolityczna koperta bez tylnego dekla (dostęp do mechanizmu jest możliwy po wyjęciu szafirowego szkiełka) i fantastycznie wykonana bransoleta. SBDB001 jest dużym zegarkiem, ma 45 mm średnicy i 17 mm grubości. Dzięki temu, że koperta i bransoleta są wykonane ze stopu tytanu, waży tylko 174 g. Klasa wodoszczelności tego cacka to 600 m, dodatkowo wyposażono je w funkcję GMT (wskazywania drugiej strefy czasowej). Wady? Kosztuje co najmniej 4000 $ i trudno go kupić. Ale można to zrobić np. w sklepie internetowym Higuchi, gdzie jest też sporo dobrych zdjęć tego wyjątkowego modelu.
Jednym z najciekawszych nieznanych Seiko jest MarineMaster z sportowej serii Prospex, a dokładnie model SBDB001. To zegarek nurkowy, tzw. diver, który wytrzymuje porównanie z największymi tuzami w tym segmencie. Dlaczego? Po pierwsze ma bardzo ciekawy mechanizm 5R66A - wersję opatentowanego Spring Drive pochodzącą z bardzo drogich Grand Seiko. To mechaniczny werk, tylko zamiast tradycyjnym wychwytem taktowany jest przez elektromagnetyczny układ Tri-Synchro. Zapewnia znakomitą, jak na "mechanika" dokładność rzędu 15 s na miesiąc i rezerwę chodu 72 h. Inne ciekawe cechy MarineMastera to monolityczna koperta bez tylnego dekla (dostęp do mechanizmu jest możliwy po wyjęciu szafirowego szkiełka) i fantastycznie wykonana bransoleta. SBDB001 jest dużym zegarkiem, ma 45 mm średnicy i 17 mm grubości. Dzięki temu, że koperta i bransoleta są wykonane ze stopu tytanu, waży tylko 174 g. Klasa wodoszczelności tego cacka to 600 m, dodatkowo wyposażono je w funkcję GMT (wskazywania drugiej strefy czasowej). Wady? Kosztuje co najmniej 4000 $ i trudno go kupić. Ale można to zrobić np. w sklepie internetowym Higuchi, gdzie jest też sporo dobrych zdjęć tego wyjątkowego modelu.
HPRC 3500
HPRC to stosunkowo mało znana włoska firma produkująca pojemniki transportowe z laminatów, tzw. dryboxy. Inne, bardziej znane tego typu firmy to m.in. Peli i Otterbox, ale to właśnie w ofercie High Performance Resin Cases (bo takie jest rozwinięcie akronimu) znalazłem coś, co mi się bardzo spodobało. HPRC 3500 to plecak-box, polecany płetwonurkom, motocyklistom i miłośnikom innych sportów ekstremalnych. Jest wodoszczelny (szczeliny zabezpieczone o-ringiem), w dużym stopniu odporny na zniszczenie, wytrzymuje sporą amplitudę temperatur (-40/+80 st. C), a przede wszystkim bardzo bajerancko wygląda. Jak większość dryboxów, tak i HPRC 3500 wyposażono w specjalny zawór, który zapobiega wytworzeniu się podciśnienia wewnątrz, co czasem uniemożliwia otwarcie szczelnych pojemników. Tak jak inne produkty HPRC spełnia lub przekracza wymagania różnych przemysłowych i militarnych norm (ATA 300, IP67, STANAG 4280 and DS 81-41). Nietypowy plecak jest dostępny w kilku konfiguracjach, np. z wnętrzem wyłożonym pianką lub podzielonym na dwie części. Dzięki mocnemu plecakowi miłośnicy ekstremalnych rozrywek i ludzie pracujący w ciężkich warunkach mogą stylowo i skutecznie zabezpieczyć swój drogocenny sprzęt: aparaty fotograficzne, kamery wideo, aparaty nurkowe itp. Również HPRC 3500 nie jest tanie. Cena w USA w zależności od wersji wynosi 500-550$. Więcej informacji na stronie producenta.
poniedziałek, 15 marca 2010
Pro-tech Doru

Przedstawiam Doru - nowy model Pro-techa, jednej z najlepszych na świecie firm produkujących noże automatyczne. Amerykańska firma wytwarza noże dopieszczone w każdym szczególe i w małych seriach. Doru jest efektem współpracy z bardzo modnym i bardzo zdolnym projektantem z USA, Allenem Elishewitzem. Nóż ma standardową dla Protecha (i większości "automatów") konstrukcję. Rękojeść jest wykonana z lotniczego stopu aluminium (6061-T6), klinga z nierdzewnej stali 154cm, blokada i mechanizm otwierający nóż to plunge lock, a o szybkie otwarcie dba mocna sprężyna współosiowa (ang. coil spring). Klinga ma długość 3,5 cala, a sugerowane ceny producenta (tzw. MSRP) zaczynają się od 200$ za prezentowaną na zdjęciu wersję. To oznacza, że w amerykańskich sklepach internetowych będzie można go kupić sporo taniej). Więcej informacji można znaleźć na stronie Pro-techa, a o ewentualną dostępność pytać polskiego dystrybutora.
niedziela, 14 marca 2010
Warren Thomas TAD Gear Dauntless

Dauntless to seria składanych noży custom (obiegowe określenie noży wytwarzanych ręcznie lub przy użyciu prostych maszyn, zwykle przez jednego człowieka i w pojedynczych egzemplarzach) projektowanych na zamówienie fantastycznego sklepu internetowego TAD Gear. Zasada jest taka, że raz na jakiś czas TAD Gear umawia się z jakimś knifemakerem z amerykańskiej czołówki, na zrobienie pewnej liczby składanych noży w podobnym stylu. Taka współpraca z Striderem, Philem Boguszewskim, Allenem Elishewitzem, Rickiem Hindererem i Shanem Sibertem wypadła bardzo dobrze. Teraz przyszła kolej na Warrena Thomasa, który tworzy bardzo ciekawe noże - lekkie i futurystyczne. TAD Gear Dauntless w interpretacji Warrena Thomasa jest wykonany ze stopu tytanu i laminatu G10 albo włókna węglowego wg. recepty wymyślonej przez Stridera - jedna część rękojeści (z blokadą frame lock) powstaje z tytanu, druga z G10 lub CF. Co charakterystyczne dla noży Thomasa, z tytanu jest wykonana również głownia noża o długości 3,6". Ponieważ własności mechaniczne stopów tytanu (odporność na ścieranie) są co najwyżej średnie Warren jakąś tajemniczą metodą tworzy niezwykle twardą warstwę węglików tytanu na krawędzi tnącej. Tak jest również w przypadku noży zrobionych dla TAD Gear. W efekcie mamy bardzo lekki, bardzo oryginalny nóż, który będzie ozdobą każdej kolekcji. Za przyjemność jego posiadania trzeba zapłacić aż 585$. Trzeba się również pospieszyć, bo foldery Dauntless zawsze błyskawicznie znikają z oferty sklepu. Nóż można dokładniej obejrzeć i kupić na stronie TAD Gear.
sobota, 13 marca 2010
Emerson Gentleman Jim

Emerson jest jednym z pionierów i najsłynniejszych producentów tzw. taktycznych folderów. Gdyby nie pierwsze projekty Ernesta Emersona (jeszcze zanim powstała jego marka) dla Benchmade (modele 970 i 975 - protoplaści Emersona CQC-7) i Timberline (Specwar), to kto wie jak by dzisiaj wyglądał ten rynek. A najnowszy model, który wyszedł spod ręki Ernesta (nazywanego w pewnych kręgach "The Man" ;) widzicie na zdjęciu. To Gentleman Jim, bardziej smukły i elegancki od większości noży tej marki. Materiały i konstrukcja standardowe: klinga ze stali 154CM (o długości 3,5"), rękojeść z okładzinami z G10 i linersami ze stopu tytanu. Blokadą jak w większości produkcyjnych Emersonów (oprócz nich właściciel firmy oferuje też noże wykonywane własnoręcznie) jest liner lock. Szlif główny klingi jest obustronny, krawędź tnąca tradycyjnie dla Emersonów wyprowadzona jednostronnie. Również jak w większości modeli EKI (Emerson Knives Inc) na grzbiecie klingi oprócz dysku służącego do otwierania można znaleźć tzw. wave, który służy do superszybkiego otwierania o krawędź kieszeni. To genialny w swej prostocie wynalazek Ernesta Emersona. Na koniec parę słów o nazwie. Gentleman Jim to pseudonim słynnego boksera - Jima Corbetta, pierwszego który zdobył tytuł Mistrza Świata wagi ciężkiej walcząc w rękawicach. Było to w 1892 r. I jak nie lubić takiego noża? Więcej na stronie producenta.
A.G. Russell Acies

A.G. Russell to postać bardzo znana w nożowym świecie. Założyciel amerykańskiego stowarzyszenia nożorobów (Knifemaker's Guild), właściciel wielkiego sklepu z nożami A.G. Russell Knives, projektant noży od lat 60-tych ubiegłego wieku. Wiele jego projektów jest wykonywanych przez znanych producentów specjalnie na potrzeby jego sklepu. Dotyczy to również najnowszej propozycji - modelu Acies. To klasyczny nóż składany, nieco inspirowany Sebenza Chrisa Reeve'a. Jednak Acies ma kilka interesujących cech. Jego głownia o praktycznym kształcie jest wykonana z supernowoczesnej japońskiej stali ZDP-189 (wg. oficjalnej nomenklatury nie jest to nawet stal, bo w składzie ma 3% węgla), charakteryzującej się bardzo wysoką twardością (64-66 HRC) i wyjątkową odpornością na tępienie. Blokada, której użyto w Aciesie, to oczywiście frame lock opracowany przez Chrisa Reeve, wyposażony w ogranicznik projektu innego knifemakera - Ricka Hinderera. Głownia Aciesa ma 3 i 5/8" długości, rękojeść jest wykonana ze stopu tytanu (6Al4V), nóż waży 136 g. Na zlecenie A.G. Russella jest produkowany w fabryce koncernu KAI (właściciela m.in. marek Kershaw i Zero Tolerance), cena Aciesa to 375$. Dużo, ale otrzymamy za nią bardzo ciekawy i rzadki nóż. Więcej informacji oczywiście na stronie A.G. Russell Knives.
Benchmade AFCK

Benchmade AFCK to bez dwóch zdań nóż kultowy. Zaprojektowany przez Chrisa Caracci (operatora w legendarnej jednostce specjalnej Seal Team 6) najpierw dla Spyderco (jako rozwinięcie modelu Police), doczekał się produkcji pod marką Benchmade i... stał się jednym z jej symboli. Z nie do końca jasnego powodu został wycofany z produkcji w 2005 r. Prawdopodobnie chodziło o niską sprzedaż, ale mogło to mieć też związek z wizerunkiem marki. AFCK był składanym nożem 'do walki'. Początkowo skrót był rozwijany jako Advanced Folding Combat Knife, w ostatnich latach sprzedaży Benchmade zmienił akronim na Advanced Folding Camp Knife ;). Benchmade AFCK był produkowany w różnych wersjach, najpierw z blokadą liner lock (modele z numerem 800), również w wersji mini (modele 812 i 814), potem z genialną blokadą axis lock (model 806). Co ciekawe oficjalnie produkcja się zakończyła, ale od czasu do czasu pojawiają się krótkie serie AFCK wyprodukowane dla różnych dealerów. Jakiś rok temu powstał AFCK z głownią ze stali S30V i rękojeścią z włókna węglowego, a ostatnio dla internetowego sklepu Acma Benchmade wyprodukował AFCK ze znakomitej stali M4, czarnym pokryciem klingi i rękojeścią z szarego G10 (na zdjęciu). Szkoda tylko, że za te wersje kultowego Benchmade trzeba zapłacić bardzo dużo: 300-350$. Znacznie bardziej podobałoby mi się, gdyby firma utrzymała seryjną produkcję tego noża, choćby w ograniczonej liczbie egzemplarzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






